Jedna wspólna pasja, ale za to wiele indywidualnych spojrzeń na świat. Tak mówią o sobie artyści fotograficy, zrzeszeni w krośnieńskim Fotoklubie Centrum Kultur Pogranicza. Mają za sobą już 140 wystaw i 16 plenerów międzynarodowych. Ostatnio znów zostali obsypani nagrodami. Krośnieński Fotoklub to niewątpliwie kuźnia talentów, a jego członkowie szukają fotograficznych inspiracji niemal na całym świecie, nie bojąc się największych przygód.

Wacław Turek jest nie tylko prezesem krośnieńskiego Fotoklubu, nagrodzonym niedawno złotym medalem zasłużonego dla Fotografii Polskiej. To fotograf i poeta. Te dwie ogromne pasje tak bardzo przenikają się w jego życiu, że często fotografia staje się poezją, a poezja zamienia w przepiękne obrazy, które on ogląda wokół.

– Bardzo jestem zainteresowany reportażem, torbę nosi się przy sobie fotograficzną, więc to co się ustrzeli, że tak powiem, bo są zdjęcia pewne, które zdarzają się raz w życiu.

Krośnieński Fotoklub rzesza teraz 36 fotografików i jest kontynuacją tradycji krośnieńskiego towarzystwa fotograficznego. Pod swoje skrzydła brał już wielu młodych, zdolnych, organizował wystawy i plenery. Jednym z najmłodszych wychowanków jest krośnianin Przemysław Niepokój-Hepnar wychowany w rodzinie z tradycjami fotograficznymi. Przemek jest studentem WSIiZ, nagrodzonym i wyróżnionym między innymi w konkursach: International Photography Awards w Los Angeles oraz Monochrome Photography Awards. Za zdjęcia, które obiegły już cały świat.

– Trzeba być dobrym psychologiem, słuchać ludzi, być otwartym na drugiego człowieka, wiele osób o tym zapomina.

Rekordzistą krośnieńskiego Fotoklubu jest Tomasz Okoniewski. Ma ponad 300 międzynarodowych nagród, medali i wyróżnień. Jego sztuka wymaga nieustannej pracy i przebywania w plenerze, do którego Tomasz ma wybitne szczęście.

Plemiona Tutsi i Hutu w kadrach utrwalił natomiast Łukasz Grudysz. Właśnie wrócił z drugiej już eskapady po Afryce. Przemierzał Rwandę i Sierra Leone. Wszędzie, gdzie był ocierał się o wojnę, ludzką nędzę i głód. Bo jako artystę interesuje go świat prawdziwy, a w nim człowiek ze wszystkimi swoimi słabościami i pięknem.

– To smutne doświadczenie, będąc na wysypisku śmieci widzieć malutkie dziecko, które się tam urodziło. Dzieci rodzą dzieci, żyją na wysypisku, w slumsach, to są doświadczenia dość emocjonalne.

W Afryce Łukasz uwiecznił palące się slumsy, bezdomność, skutki wojen domowych, barbarzyństwa, śmierci i walki o przetrwanie. Kilkaset zdjęć, które przywiózł z Czarnego Lądu wkrótce pokaże na wystawie w krośnieńskim Fotoklubie jako lekcję dla świata pełnego materializmu, czasem nadmiernego dostatku.